Google Ads rozlicza się za kliknięcia, więc teoretycznie można zacząć od dowolnej kwoty. W praktyce poniżej pewnego progu kampania nie zbiera danych, nie ma się czego uczyć i pieniądze znikają bez efektu. Poniżej rozkładam to na liczby.
Z czego składa się koszt
Płacisz za dwie osobne rzeczy i warto ich nie mylić.
Budżet reklamowy idzie bezpośrednio do Google, z Twojej karty. To pieniądze na kliknięcia. Nikt uczciwy nie bierze od tego prowizji.
Wynagrodzenie za prowadzenie to opłata dla osoby, która konfiguruje i optymalizuje kampanie. U nas konfiguracja konta i kampanii kosztuje od 1300 zł, a pakiety prowadzenia ustalamy indywidualnie.
Ile kosztuje kliknięcie
To zależy od branży i od miejsca. Stawka rośnie tam, gdzie o to samo zapytanie bije się więcej firm, i tam, gdzie jedno zlecenie jest warte więcej.
Orientacyjnie, dla lokalnych zapytań usługowych w mniejszych miejscowościach Podlasia i Mazur kliknięcie kosztuje zwykle od kilkudziesięciu groszy do kilku złotych. W Białymstoku czy Ełku bywa dwa, trzy razy drożej. W Warszawie, w branżach takich jak prawo, medycyna czy finanse, pojedyncze kliknięcie potrafi kosztować kilkanaście złotych i więcej.
Dlatego ta sama kampania, która w Suwałkach jest opłacalna przy kilkuset złotych miesięcznie, w stolicy przy tej kwocie nie zdąży się nawet rozpędzić.
Prosty rachunek, który warto zrobić przed startem
Zanim wydasz pierwszą złotówkę, policz trzy liczby.
- Ile jest wart jeden klient? Nie pojedyncze zlecenie, tylko cały klient. Jeśli ktoś wraca co pół roku przez trzy lata, ta liczba jest wielokrotnie wyższa niż jedna faktura.
- Ilu pytających zamienia się w klienta? Jeśli z dziesięciu telefonów podpisujesz trzy zlecenia, to trzydzieści procent.
- Ile jesteś gotów zapłacić za jedno zapytanie? To pierwsza liczba pomnożona przez drugą, z zostawionym marginesem na zysk.
Przykład. Klient wart 2000 zł, zamykasz co trzecie zapytanie. Jedno zapytanie jest więc warte około 660 zł przychodu. Jeśli zapłacisz za nie 100 zł, to bardzo dobry interes. Jeśli 400 zł, to wciąż działa, ale margines robi się cienki.
Ten rachunek jest ważniejszy od pytania „ile wydać miesięcznie”, bo mówi, kiedy przestać, a kiedy dokładać.
Realne progi budżetowe
Poniżej 300 zł miesięcznie. Dla większości branż za mało. Reklama wyświetla się przez kilka godzin dziennie, kampania nie zbiera danych i nie ma czego optymalizować. Wyjątek: bardzo wąska usługa w małej miejscowości, gdzie zapytań jest kilkanaście na miesiąc, ale każde jest cenne.
500 do 1500 zł miesięcznie. Sensowny start dla lokalnej firmy usługowej w Suwałkach, Augustowie, Ełku czy Olecku. Wystarcza, żeby po miesiącu wiedzieć, które frazy przynoszą telefony.
2000 zł i więcej. Potrzebne w większych miastach, w konkurencyjnych branżach albo gdy chcesz obsłużyć kilka usług naraz.
Na co idą pieniądze, gdy kampania nie działa
Cztery najczęstsze wycieki, które widzimy przy audytach kont.
Brak śledzenia konwersji
Konto liczy kliknięcia, ale nie wie, które z nich skończyły się telefonem albo formularzem. Google optymalizuje wtedy pod to, co potrafi zmierzyć, czyli pod kliknięcia. Efekt: dużo ruchu, mało zapytań. To pierwsza rzecz do sprawdzenia w każdym istniejącym koncie.
Brak wykluczeń
Przy dopasowaniu przybliżonym Google chętnie pokaże reklamę na zapytania luźno związane z branżą, w tym na słowa „za darmo”, „praca”, „jak zrobić samemu”. Bez listy wykluczeń potrafi to zjeść znaczącą część budżetu.
Zbyt szeroki obszar
Kampania ustawiona na całą Polskę zamiast na miasto i okolice. Płacisz za kliknięcia od osób, których i tak nie obsłużysz.
Reklama prowadząca na stronę główną
Ktoś szuka konkretnej usługi, klika i trafia na ogólną stronę firmy, gdzie musi szukać dalej. Osobna strona docelowa, odpowiadająca dokładnie na to zapytanie, zwykle wyraźnie podnosi liczbę kontaktów przy tym samym budżecie.
Google Ads czy wizytówka i SEO
To nie jest wybór albo-albo, ale kolejność ma znaczenie.
Jeśli nie masz jeszcze zoptymalizowanej wizytówki Google, zacznij od niej. Jest darmowa, w małych miejscowościach potrafi obsłużyć większość zapytań i działa dalej, gdy przestaniesz płacić.
Google Ads ma sens, gdy potrzebujesz zapytań od zaraz, gdy wchodzisz na nowy rynek albo gdy działasz w branży sezonowej i chcesz wycisnąć konkretne trzy miesiące. Pozycjonowanie buduje się miesiącami, reklama rusza w dobę.
Najlepiej działa układ, w którym wizytówka i strona pracują w tle przez cały rok, a kampania dokłada ruch wtedy, kiedy jest potrzebny.
Czego wymagać od osoby prowadzącej kampanie
- Konto Google Ads musi być Twoje. Nie podkonto agencji. Po zakończeniu współpracy zostaje Ci historia i dane, na których można dalej pracować.
- Śledzenie konwersji od pierwszego dnia. Telefony, formularze, kliknięcia w adres e-mail.
- Raport z kosztem pozyskania kontaktu, a nie z liczbą wyświetleń. Wyświetlenia nie płacą rachunków.
- Jasny podział, ile idzie do Google, a ile stanowi wynagrodzenie.
- Brak długiej umowy. Jeśli kampania działa, nie trzeba nikogo wiązać.
Podsumowanie
Dla lokalnej firmy z Suwalszczyzny rozsądny start to kilkaset złotych miesięcznie budżetu reklamowego plus jednorazowa konfiguracja konta. Pierwsze dwa do czterech tygodni traktuj jako zbieranie danych, a nie jako test opłacalności. Dopiero po tym okresie widać, które frazy przynoszą telefony, i dopiero wtedy można sensownie decydować, czy dokładać, czy odpuścić.
Jeśli masz już konto i podejrzewasz, że przepala budżet, zrobimy audyt i powiemy wprost, gdzie uciekają pieniądze.