Strona internetowa to jeden z niewielu zakupów, przy których trudno ocenić jakość przed odbiorem, a skutki złej decyzji ciągną się latami. Poniżej pytania, które warto zadać każdemu wykonawcy, wraz z tym, co odpowiedź właściwie oznacza. Piszę to jako ktoś, kto te strony robi, więc traktuj to jak ściągę do rozmowy także ze mną.
1. Czyja będzie domena i hosting?
Jedyna poprawna odpowiedź brzmi: Twoja. Domena powinna być zarejestrowana na Ciebie albo na Twoją firmę, a nie na wykonawcę.
To najczęstszy sposób, w jaki klienci zostają uwiązani. Gdy domena jest na kogoś innego, zmiana wykonawcy przestaje być decyzją biznesową, a staje się negocjacją. Zdarza się, że koszt „odzyskania” własnej domeny bywa wyższy niż koszt całej strony.
Poproś o dostęp do panelu rejestratora i sprawdź w bazie WHOIS, kto figuruje jako abonent.
2. Na czym będzie zbudowana i czy będę mógł to edytować?
Pytanie brzmi niewinnie, ale odsiewa sporo ofert. Chodzi o to, czy po zakończeniu współpracy będziesz w stanie zmienić numer telefonu albo dopisać usługę bez dzwonienia do kogokolwiek.
Uważaj na autorskie systemy, których nie da się przenieść na inny serwer. Strona zbudowana na zamkniętym, prywatnym rozwiązaniu oznacza, że zostajesz z jednym wykonawcą na zawsze. WordPress, choć nie jest jedyną sensowną opcją, ma tę zaletę, że umie go obsłużyć praktycznie każdy.
3. Co dokładnie wchodzi w cenę, a co będzie dopłatą?
Poproś o to na piśmie, punkt po punkcie. Rzeczy, które najczęściej okazują się „poza zakresem”:
- treści na stronę (bardzo często trzeba napisać je samodzielnie),
- zdjęcia i licencje na nie,
- konfiguracja poczty na własnej domenie,
- certyfikat SSL,
- podstawowe ustawienia pod wyszukiwarki,
- poprawki po odbiorze i ich liczba,
- wersja mobilna, jeśli ktoś traktuje ją jako osobny etap.
Oferta na 1500 zł, w której połowa z tej listy jest dopłatą, bywa droższa niż oferta na 3000 zł z wszystkim w środku. Pytaj o kwotę końcową, a nie o cenę wywoławczą.
4. Ile poprawek jest wliczonych?
„Poprawki w rozsądnym zakresie” to zdanie, które w razie sporu nic nie znaczy. Lepiej mieć zapisaną liczbę rund albo jasno opisaną zasadę: co jest poprawką w ramach uzgodnionego projektu, a co zmianą zakresu.
To działa w obie strony i chroni też wykonawcę. Klient, który po zatwierdzeniu makiety chce przebudować cały układ, prosi o nową pracę, nie o poprawkę. Warto, żeby obie strony wiedziały to wcześniej.
5. Czy zobaczę projekt przed wdrożeniem?
Powinieneś. Zatwierdzenie makiety albo projektu graficznego przed kodowaniem jest naturalnym punktem kontrolnym. Jeśli ktoś od razu koduje, ryzykujesz, że pierwszą wersję zobaczysz, gdy będzie już za późno na tanie zmiany.
6. Ile to potrwa i od czego zależy?
Realistyczny termin dla prostej strony firmowej to od jednego do trzech tygodni roboczych. Dłużej, jeśli strona jest rozbudowana albo czeka na treści.
To ostatnie jest najczęstszą przyczyną opóźnień i warto mieć tego świadomość: w większości projektów, które się ślimaczą, wąskim gardłem nie jest wykonawca, tylko materiały od klienta. Zapytaj wprost, co musisz dostarczyć i kiedy.
Ktoś, kto obiecuje gotową stronę „na jutro”, albo ma gotowy szablon do podmiany tekstów, albo nie rozumie zakresu. Pierwsze bywa uczciwą i tanią opcją, jeśli zostanie nazwane po imieniu.
7. Co dzieje się po odbiorze?
Ustal to zawczasu:
- Czy jest okres wsparcia po uruchomieniu i jak długi?
- Kto aktualizuje system i wtyczki oraz czy to kosztuje?
- Czy są kopie zapasowe, jak często i gdzie trafiają?
- Ile kosztuje drobna zmiana po roku?
Zwróć szczególną uwagę na abonament. Opłata za realną pracę (prowadzenie kampanii, aktualizacje, opieka) jest uczciwa. Opłata „za to, że strona istnieje”, przy której po zaprzestaniu płacenia tracisz witrynę, to inna konstrukcja i trzeba ją świadomie zaakceptować albo odrzucić.
Sygnały, przy których warto się zatrzymać
Gwarancja pierwszego miejsca w Google. Nikt nie ma wpływu na algorytm i nikt nie może tego zagwarantować. Takie zdanie mówi więcej o wykonawcy niż o stronie.
Brak jakiegokolwiek portfolio. Każdy kiedyś zaczyna, ale wtedy powinno się to uczciwie powiedzieć, a nie zasłaniać ogólnikami.
Cała komunikacja tylko przez komunikator, bez umowy i bez faktury. Dopóki wszystko idzie dobrze, nie ma problemu. Problem pojawia się dokładnie wtedy, gdy przestaje.
Presja czasowa. „Ta cena obowiązuje tylko dziś” przy usłudze robionej na zamówienie nie ma żadnego uzasadnienia.
Na koniec: porównuj zakres, nie cenę
Dwie oferty różniące się dwukrotnie ceną prawie nigdy nie dotyczą tego samego. Zanim uznasz jedną za drogą, zestaw je punkt po punkcie: co wchodzi, czyja jest domena, ile poprawek, co po odbiorze.
Bywa, że tańsza oferta jest po prostu uczciwie tańsza, bo zakres jest mniejszy i to Ci wystarczy. To dobra decyzja, o ile podejmujesz ją świadomie, a nie odkrywasz zakres w trakcie.
Jeśli chcesz porównać konkretne oferty, które masz na stole, mogę je przejrzeć i powiedzieć, gdzie różnią się zakresem. Napisz albo weź konsultację, jeśli wolisz to omówić na spokojnie. Nasze widełki i zakres opisałem na stronie stron internetowych, a rozkład ceny w tekście ile kosztuje strona internetowa.